William Adolphe Bouguereau #28

Delikatność postaci przedstawionych na obrazach Francuza, aż nas samych porywa do beztroskiego lotu nad rzeczywistością. Nie wszystkie dziewczynki w twórczości Bourguereau mają skrzydełka, ale każdą z osobna można nazwać aniołkiem. Ich niewinność oraz niegwałtownie uderzająca subtelność przysparzają uczucia infantylnej rozkoszy - takiej, gdzie nie podniecenie, a zachwyt urokliwością gra główne skrzypce.

Blade kolory na obrazach, tak charakterystyczne dla akademizmu, którego William-Adolphe Bougereau był przedstawicielem. Artysta znany jest również z aktów kobiecych czy odwołań do mitologii. Na Wikipedii wiele o nim nie znajdziemy, chyba, że uda nam się dokopać do angielskiej wersji tej strony. Czy jednak, względem twórczości, sam życiorys malarza jest aż tak istotny?

Z pozoru dzieła Bouguereau nie wyróżniają się na tle innych akademickich dzieł. Dla niewprawionego oka nie będą one w żaden sposób nadzwyczajne czy jedyne w swoim rodzaju. Nie należą także do grona tych relacjonujących tragiczne wydarzenia historyczne. Lecz to właśnie cały ten spokój, cała ta harmonia, jest magnesem przyciągającym wzrok. Śnieżnobiała biel użyta w Szepty miłości czy Szturm nie powinna być przyrównywana do tej używanej chociażby przez Cabanela.

Częste ukazywanie małych dziewczynek na obrazach może wywoływać konsternację wewnątrz społeczeństwa, obecnie szczególnie. W pełni rozumiem to podejście. Jednak pewne kwestie sprawiają, iż takie sytuacje zdarzają się i nie są one nasycone żadnymi składnikami podchodzącymi pod zapędy pedofilskie. Po pierwsze, wystarczy uzmysłowić sobie epokę, w której Francuz tworzył. Romantyzm dopiero, co się kończył, możliwe, że nie każdy jeszcze pożegnał się z wartościami, które wpajał ludziom na przełomie dekad. Jedną z nich była młodość, wręcz dziecinność - uwielbienie postrzegania świat przez dziecka i jego rozumowanie rzeczywistości. Po drugie, obrazy Bougereau są naprawdę piękne, delikatne. Nie emanuje z nich erotyczność, ciężko mówić wręcz o intymności. Są przestrzeniami, w których uchwycone zostało piękno młodości i tej niewinności, która odznacza przecież małe istoty, płci męskiej również.

Niesamowite, jak nieskomplikowana formuła obrazu i dość wąski zakres gamy barw użytych przy nakładzie farby na płótno może sprawić tyle błogości dla serca i oczu. Niby zwyczajne malunki, które przy bliższym zetknięciu zamieniają się w szkiełko, przez które wyglądamy na zmysłowość tego świata.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cyrk #31

ARTYKUŁ 4: Dobre dzieła niezbyt dobrych ludzi #32

Słodki koniec dnia #22