WAJDA #23
Trzeba w życiu bardzo dużo rzeczy zrobić, żeby po śmierci ze dwie, trzy zostały.
...na szczęście, po Andrzeju Wajdzie, pozostało znacznie więcej.
Najsłynniejszy polski reżyser. Sukces osiągnął dzięki swoim wizjom. Typ obserwatora dzielącego się ze światem własnymi emocjami, przeżyciami, poglądami. Wiecznie schowany za kamerą, a opowiadał najgłośniej - również tak, by słyszano go po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Cel osiągnięty. Historie Wajdy rozpowszechniły się po świecie i dotarły do serc wielu, a to podstawa nieprzemijalności, którą udało mu się osiągnąć.
Krakowska wystawa poświęcona dorobku Andrzeja Wajdy przybliża nam twórczość reżysera, lecz jest także wędrówką przez życie filmowca, a może i wręcz jego umysł. Zahaczamy o artyzm jego duszy, przyglądamy się miłości, którą darzył Kraków, słuchamy jego bogatych cytatów, mijamy terror wojny, z którą przyszło mu się zmagać, choć ta ostatecznie nigdy go nie opuściła.
Wajda zawsze kojarzył mi się z twardo stąpającą po ziemi, racjonalną osobą, która ani myśli mieć głowę w chmurach. Zapewne, jako kreator całych filmowych przedsięwzięć, nie mógł pozwolić sobie na zbytnie rozkojarzenie. Dopiero Powidoki - twór ze swoją malarskością, gdzie drugie dno odnajdujemy dopiero w rzeczach nieprzedstawionych - uświadomiły mi, jak Wajda doceniał niezauważalność rzeczy wielkich oraz symbolim we wszelkich formach. Urzekło mnie to. O bliższej relacji Wajdy ze sztuką przekonujemy się dopiero na wystawie. Gdzie nie tylko Strzemiński, a również Goya czy Matejko. Nie tylko komunistyczna Łódź, a również oświeceniowa Warszawa. Nie tylko Powidoki, a również Popioły czy Wesele.
Ekspozcyja Wajda jest również swoistą dyskusją o torze obranym przez sztukę na przełomie dekad, w których powstawały filmy pana Andrzeja. Szczególnie tyczy się ona wpływu rządzących na dzieła ukazywane światu, które dotykają spraw politycznych w sposób nieprzychylny dla władzy. Wajdzie się udawało. Może nie zawsze, choć jak na tamten ustrój, stosunkowo często. Co by wobec tego powiedział na dzisiejsze sytuacje?
Andrzej Wajda jest postacią równie ważną dla polskiego społeczeństwa, co Jan Paweł II. Wykreował dorobek, który nosi w sobie kilka pokoleń i który będzie przekazywany młodszym jeszcze długie laty. Był gajowym, który otwierał drzwi na świat dla młodych, pragnących wolności obywateli. Nie pozostawił po sobie mitów i legend. Pozostawił po sobie historię i historie - swoją, jako człowieka-wizjonera, nonkonformistycznego reżysera, oraz te stworzone, by kształtować i pozostawać w pamięci, umyśle, sercach... sercach całego narodu.
...na szczęście, po Andrzeju Wajdzie, pozostało znacznie więcej.
Najsłynniejszy polski reżyser. Sukces osiągnął dzięki swoim wizjom. Typ obserwatora dzielącego się ze światem własnymi emocjami, przeżyciami, poglądami. Wiecznie schowany za kamerą, a opowiadał najgłośniej - również tak, by słyszano go po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Cel osiągnięty. Historie Wajdy rozpowszechniły się po świecie i dotarły do serc wielu, a to podstawa nieprzemijalności, którą udało mu się osiągnąć.
Krakowska wystawa poświęcona dorobku Andrzeja Wajdy przybliża nam twórczość reżysera, lecz jest także wędrówką przez życie filmowca, a może i wręcz jego umysł. Zahaczamy o artyzm jego duszy, przyglądamy się miłości, którą darzył Kraków, słuchamy jego bogatych cytatów, mijamy terror wojny, z którą przyszło mu się zmagać, choć ta ostatecznie nigdy go nie opuściła.
Wajda zawsze kojarzył mi się z twardo stąpającą po ziemi, racjonalną osobą, która ani myśli mieć głowę w chmurach. Zapewne, jako kreator całych filmowych przedsięwzięć, nie mógł pozwolić sobie na zbytnie rozkojarzenie. Dopiero Powidoki - twór ze swoją malarskością, gdzie drugie dno odnajdujemy dopiero w rzeczach nieprzedstawionych - uświadomiły mi, jak Wajda doceniał niezauważalność rzeczy wielkich oraz symbolim we wszelkich formach. Urzekło mnie to. O bliższej relacji Wajdy ze sztuką przekonujemy się dopiero na wystawie. Gdzie nie tylko Strzemiński, a również Goya czy Matejko. Nie tylko komunistyczna Łódź, a również oświeceniowa Warszawa. Nie tylko Powidoki, a również Popioły czy Wesele.
Ekspozcyja Wajda jest również swoistą dyskusją o torze obranym przez sztukę na przełomie dekad, w których powstawały filmy pana Andrzeja. Szczególnie tyczy się ona wpływu rządzących na dzieła ukazywane światu, które dotykają spraw politycznych w sposób nieprzychylny dla władzy. Wajdzie się udawało. Może nie zawsze, choć jak na tamten ustrój, stosunkowo często. Co by wobec tego powiedział na dzisiejsze sytuacje?
Andrzej Wajda jest postacią równie ważną dla polskiego społeczeństwa, co Jan Paweł II. Wykreował dorobek, który nosi w sobie kilka pokoleń i który będzie przekazywany młodszym jeszcze długie laty. Był gajowym, który otwierał drzwi na świat dla młodych, pragnących wolności obywateli. Nie pozostawił po sobie mitów i legend. Pozostawił po sobie historię i historie - swoją, jako człowieka-wizjonera, nonkonformistycznego reżysera, oraz te stworzone, by kształtować i pozostawać w pamięci, umyśle, sercach... sercach całego narodu.

Komentarze
Prześlij komentarz