MS2 #21
Mówi się, że Łódź jest ostoją sztuki w Polsce, miastem artystów i szeroko pojętej kultury. Procentowa skala muzeów w mieście, które nie jest turystycznym gigantem jak Kraków czy nawet Wrocław, rzeczywiście jest dość wysoka. Istnieje nawet cały kompleks obiektów pełniących rolę zbioru dzieł sztuki, który spaja ze sobą trzy takie instytucje: Pałac Herbsta, MS1 oraz najmłodsze - MS2.
Najmłodsze, więc i prezentuje najmłodszą sztukę. Muzeum Sztuki 2 w Łodzi słynie ze swojej stałej ekspozycji prac artystycznych z XX i XXI wieku. Trzy piętra przeznaczone na dorobek artystów współczesnych, dodatkowo jedna sala na wystawy czasowe. Każdy z poziomów oferuje artystyczne doznania i możliwość zetknięcia się z największymi nazwiskami: Malewicz, Stażewski, Strzemiński, Kobro, a nawet... Warhol.
Pomiędzy piętrami jest równie ciekawie. Sam budynek jest ciekawym obiektem architektury industrialnej, pasującym do ogólnego klimatu Łodzi i znajdującej się w pobliżu Manufaktury. Choć to oczywiście na zewnątrz. Wewnątrz, doświadczenia iście socjalistyczne. Plakaty a'la propagandowe jak i zachęcania do przeciwstawienia się. Poruszają. Dotykają spraw sprzed 1989, jednak nie da się im odmówić silnych nawiązań do teraźniejszości. A przecież to tylko rozgrzewka przed punktem kulminacyjnym.
Najpierw lekko. Dzieła, które (raczej, bo z tym nigdy nic nie wiadomo) nie gorszą dzieci, wręcz zachęcają ich swoimi kolorami, teksturami czy ogólnym konceptem. Migające żarówki ułożone w napis czy białe płótno otoczone barwną ramą w stylu prac Pollocka. To na parterze. Dalej, już ciężej. Kilka puszczonych kaset, każda z motywem walki. Jedna, opis sowieckiej władzy w Polsce. Druga, krwawe starcia uczestników Parady Równości i tamtejszych narodowców w Belgradzie z 2002. Na szczęście, różowa Marilyn dodaje optymizmu całości. To na pierwszym piętrze. Ostatnie jest chyba najcięższe. Holokaust, zbrodnie wojenne, okupacja. Dzieła ponure same w sobie. Obserwowałam, jakie wiele ludzi szybko opuszcza ten poziom, przytłoczeni motywem lub nastrojem prac. Ja podziwiłam. Sztuka nie zawsze musi być piękna. Czasami ma właśnie wywoływać skrajne emocje. To na drugim piętrze.
Odnoszę wrażenie, że MS2 jest muzeum bardzo wrażliwym na politykę i zagadnienia współczesnego świata. Chyba nigdy na raz nie obejrzałam tylu dzieł nawiązujących do zagadnień globalnych problemów współczesności. Jednak jeżeli chodzi o pobudzanie świadomości i ostrzeganie przed skrajnymi postępowaniami społeczeństwa, sztuka jest w tej dziedzinie niezastąpiona. Wolna jak ptak, ulotnia się, gdy obywatele jej potrzebują - zarówno w czasach pokoju, jak i wojny. Tak się złożyło, że większość tworów z tego drugiego trafiło pod dach MS2 - muzeum, które oddziałowuje inaczej. Muzeum, które może przytłoczyć, lecz jednocześnie wiele nauczyć. Muzeum, które nie zachwyca pięknem jakie znamy, a jego brakiem.
Najmłodsze, więc i prezentuje najmłodszą sztukę. Muzeum Sztuki 2 w Łodzi słynie ze swojej stałej ekspozycji prac artystycznych z XX i XXI wieku. Trzy piętra przeznaczone na dorobek artystów współczesnych, dodatkowo jedna sala na wystawy czasowe. Każdy z poziomów oferuje artystyczne doznania i możliwość zetknięcia się z największymi nazwiskami: Malewicz, Stażewski, Strzemiński, Kobro, a nawet... Warhol.
Pomiędzy piętrami jest równie ciekawie. Sam budynek jest ciekawym obiektem architektury industrialnej, pasującym do ogólnego klimatu Łodzi i znajdującej się w pobliżu Manufaktury. Choć to oczywiście na zewnątrz. Wewnątrz, doświadczenia iście socjalistyczne. Plakaty a'la propagandowe jak i zachęcania do przeciwstawienia się. Poruszają. Dotykają spraw sprzed 1989, jednak nie da się im odmówić silnych nawiązań do teraźniejszości. A przecież to tylko rozgrzewka przed punktem kulminacyjnym.
Najpierw lekko. Dzieła, które (raczej, bo z tym nigdy nic nie wiadomo) nie gorszą dzieci, wręcz zachęcają ich swoimi kolorami, teksturami czy ogólnym konceptem. Migające żarówki ułożone w napis czy białe płótno otoczone barwną ramą w stylu prac Pollocka. To na parterze. Dalej, już ciężej. Kilka puszczonych kaset, każda z motywem walki. Jedna, opis sowieckiej władzy w Polsce. Druga, krwawe starcia uczestników Parady Równości i tamtejszych narodowców w Belgradzie z 2002. Na szczęście, różowa Marilyn dodaje optymizmu całości. To na pierwszym piętrze. Ostatnie jest chyba najcięższe. Holokaust, zbrodnie wojenne, okupacja. Dzieła ponure same w sobie. Obserwowałam, jakie wiele ludzi szybko opuszcza ten poziom, przytłoczeni motywem lub nastrojem prac. Ja podziwiłam. Sztuka nie zawsze musi być piękna. Czasami ma właśnie wywoływać skrajne emocje. To na drugim piętrze.
Odnoszę wrażenie, że MS2 jest muzeum bardzo wrażliwym na politykę i zagadnienia współczesnego świata. Chyba nigdy na raz nie obejrzałam tylu dzieł nawiązujących do zagadnień globalnych problemów współczesności. Jednak jeżeli chodzi o pobudzanie świadomości i ostrzeganie przed skrajnymi postępowaniami społeczeństwa, sztuka jest w tej dziedzinie niezastąpiona. Wolna jak ptak, ulotnia się, gdy obywatele jej potrzebują - zarówno w czasach pokoju, jak i wojny. Tak się złożyło, że większość tworów z tego drugiego trafiło pod dach MS2 - muzeum, które oddziałowuje inaczej. Muzeum, które może przytłoczyć, lecz jednocześnie wiele nauczyć. Muzeum, które nie zachwyca pięknem jakie znamy, a jego brakiem.



Komentarze
Prześlij komentarz