Ucho prezesa, czyli Scheda #17
Jaki kraj, takie House of cards - a raczej House of cats. Amerykanie mogą mieć ten seksapil Robin Wright, jednak nigdy nie zdobędą organu słuchu Najwyższego Pestycydu na Szkodniki Polski. W skrócie: ucha. Ucha Prezesa. Ucho Prezesa. Showmaxowy hit będący godnym odzwierciedleniem sytuacji dziejących się w polskim rządzie (czyli parodią). Ironiczna satyra i satyryczna ironia. Niuanse z tego przedziwnego światka na Wiejskiej (i Nowogrodzkiej) dostępne na wyciągnięcie ręki po leżącego na biurku laptopa, po którego - o dziwo - nawet chciało się iść. Nie obejrzeć dalszych przygód naszego Faraona i jego pacho... członków jego partii to prawie jak zdrada stanu. Twórcy, za sprawą sukcesu, jaki przyniósł im scenariusz (lub zawieszenia platformy Showmax) zdecydowali się na pożegnanie z widzami w wielkim stylu. Najdłuższy, najdroższy, najbardziej komiczny, ostatni odcinek Ucha Prezesa został zaprezentowany widzom na deskach teatru 6.piętro w obiekcie nienawiści prawdziwych Polaków i stalinowskiej szopce, czyli PKiN. Uwaga: nieemitowane przez TVP oraz TV Trwam!
Plebiscyt rodzimych celebrytów. Gwiazdy komediodramatu, ikony Dobrej Zmiany. Jarosław w otoczeniu swoich pacho... najbliższych współpracowników. Beatka z rosołkiem, Mariuszek w błyszczącym garniturze, Ryszard ze swoim perfekt inglisz. Mateuszek akurat nie mógł, bo w Brukseli. Nie zabrakło również twarzy Polskich Sił Zbrojeniowych, Antoniego i wykrzykującego precz z komuną! Stanisława. Wśród czarnych charakterów, komunistów i złodziei, same niemieckie nazwiska - Schetyna, Petru oraz oczywiście Tusk. Pojawił się nawet prezydent, choć osobiście nie wiedziałam, że ktoś taki jest.
Intrygi, przekręty, szpiegostwo, zdrada, podstępy. Przede wszystkim jednak - kupa śmiechu. A śmiech jest najlepszym lekarstwem, nawet na polskirządomię. Politycy nie mający w domu lustra, równie dobrze mogą kupić bilet na spaktakl. Wyjdzie im na to samo. Co ciekawe, Ucho Prezesa nie skupia się wyłącznie na krytyce PiSu i jego pacho... sojuszników, a opozycji również. Miejmy nadzieję, że wszelkie formy political fiction zasadzą korzenie w polskiej kulturze, bo warto czasem wynieść z polityki coś innego niż złość. Może nadejdzie i taki dzień, gdzie Jacuś zdecyduje się to wyemitować?...
Plebiscyt rodzimych celebrytów. Gwiazdy komediodramatu, ikony Dobrej Zmiany. Jarosław w otoczeniu swoich pacho... najbliższych współpracowników. Beatka z rosołkiem, Mariuszek w błyszczącym garniturze, Ryszard ze swoim perfekt inglisz. Mateuszek akurat nie mógł, bo w Brukseli. Nie zabrakło również twarzy Polskich Sił Zbrojeniowych, Antoniego i wykrzykującego precz z komuną! Stanisława. Wśród czarnych charakterów, komunistów i złodziei, same niemieckie nazwiska - Schetyna, Petru oraz oczywiście Tusk. Pojawił się nawet prezydent, choć osobiście nie wiedziałam, że ktoś taki jest.
Intrygi, przekręty, szpiegostwo, zdrada, podstępy. Przede wszystkim jednak - kupa śmiechu. A śmiech jest najlepszym lekarstwem, nawet na polskirządomię. Politycy nie mający w domu lustra, równie dobrze mogą kupić bilet na spaktakl. Wyjdzie im na to samo. Co ciekawe, Ucho Prezesa nie skupia się wyłącznie na krytyce PiSu i jego pacho... sojuszników, a opozycji również. Miejmy nadzieję, że wszelkie formy political fiction zasadzą korzenie w polskiej kulturze, bo warto czasem wynieść z polityki coś innego niż złość. Może nadejdzie i taki dzień, gdzie Jacuś zdecyduje się to wyemitować?...
Komentarze
Prześlij komentarz