Hipis #16
Po za Encyklopedią, która odkryła przede mną tajemnice skrywane przez nasz świat, nie miałam książki, która zmieniłaby moje życie. Jedne poruszały bardziej, inne mniej. Żadna natomiast nie zmieniła mojego światopoglądu w kompletnie inny niż ten, który towarzyszył mi dotychczas. Nawet ta książka miała większe aspiracje do bycia tę jedyną (lub przynajmniej tę pierwszą) niż jak okazało się w rzeczwistości. Tą książką był Hipis Paulo Coelho.
Do debiutanckiego spotkania między mną a światowej sławy autorem doszło poprzez awangardową okładkę powieści oraz jej retro tytuł. Nawet tego specjalnie nie będę ukrywać. Zawartość wnętrza oceniłam praktycznie wyłącznie na podstawie wizualnej strony z zewnątrz. Co ciekawe, krótkie streszczenie z tyłu Hipisa nie krzyczało do mojej świadomości PRZECZYTAJ MNIE, a będąc szczerą, mój entuzjazm na poświęcenie czasu, by przewertować te 247 strony opadł. Coś jednak ciągnęło mnie w kierunku lektury, jakaś niewyczuwalna siła. Przy każdej wizycie w Empiku, mój wzrok kierował się na kolorową oprawę tej prawie-autobiografii. Minął ponad rok zanim oficjalnie znalazła się na mojej szafce nocnej.
Lubię dzieła opowiadające o wolności, o ludziach nieskrępowanych i pełnych zapału do odkrywania świata i tego, co nowe. Lubię działania pod prąd, wykraczanie po za sferę komfortu i łamanie tego, co z góry jest narzucone przez społeczeństwo. Lubię osoby z pasją, które traktują ją jak wartość nadrzędną oraz ideologie tych, którzy mają coś więcej do powiedzenia. Dlatego też polubiłam Hipisa. Opowieść o podróży przez pół świata (za jedyne 70$) i przez swoje życie za samo dotarcie w głąb własnej duszy. Odkrycie czego naprawdę chcemy od tych mijających lat i realizacja tego, czego wielu by się bało. Coelho za pomocą słów wyraził drogę, którą pokonał, by być teraz tu gdzie jest. Być tym, kim jest.
Książka jest wyjątkowa również dzięki umiejscowieniu akcji w latach, kiedy walka o polityczną sprawiedliwość i dobro była szczególnie wzmożona. Zbuntowani wobec systemu młodzi (choć starzy też) kontra jednostki sprawujące władzę. W lewym narożniku powiew ducha wolności i zmiany, w prawym fanatyczna dbałość o tradycję. Całość zwieńczona aspektami kulturalnymi: muzyką, modą, książkami... A w latach 70, aspekty te były naprawdę bogate.
Nie zapominając oczywiście o teleportowaniu czytelnika z jedngo miejsca na świecie do drugiego. W danym rozdziale znajdujemy się w Amsterdamie, w kolejnym już w Paryżu, jeszcze w innym - w Stambule. Czytać książki z wątkiem podróżniczym to nie to samo, co zobaczyć te wszystkie zapierające dech w piersiach zakątki naszej planety na żywo, ale to na pewno dobry sposób, by wyprawę zacząć. Szczególnie, gdy tak jak w Hipisie, poznajemy również aurę otaczającą to miejsce.
Możliwe, że wydarzenia opisane w książce Coelho (choć swoje źródło miały w tych prawdziwych) nie mogłyby już zdarzyć się naprawdę. Świat się zmienił. Czy na lepsze, czy na gorsze - zależy od punktu widzenia. Mimo to, bohaterowie powieści podbudzili we mnie tę intuicję dążenia do życia na własnych warunkach, która - choć i tak silniejsza niż u pozostałych - czasami ustępuje miejsca chociażby temu choler... okropnemu lękowi. Mam nadzieję, że to już więcej się nie wydarzy.
Do debiutanckiego spotkania między mną a światowej sławy autorem doszło poprzez awangardową okładkę powieści oraz jej retro tytuł. Nawet tego specjalnie nie będę ukrywać. Zawartość wnętrza oceniłam praktycznie wyłącznie na podstawie wizualnej strony z zewnątrz. Co ciekawe, krótkie streszczenie z tyłu Hipisa nie krzyczało do mojej świadomości PRZECZYTAJ MNIE, a będąc szczerą, mój entuzjazm na poświęcenie czasu, by przewertować te 247 strony opadł. Coś jednak ciągnęło mnie w kierunku lektury, jakaś niewyczuwalna siła. Przy każdej wizycie w Empiku, mój wzrok kierował się na kolorową oprawę tej prawie-autobiografii. Minął ponad rok zanim oficjalnie znalazła się na mojej szafce nocnej.
Lubię dzieła opowiadające o wolności, o ludziach nieskrępowanych i pełnych zapału do odkrywania świata i tego, co nowe. Lubię działania pod prąd, wykraczanie po za sferę komfortu i łamanie tego, co z góry jest narzucone przez społeczeństwo. Lubię osoby z pasją, które traktują ją jak wartość nadrzędną oraz ideologie tych, którzy mają coś więcej do powiedzenia. Dlatego też polubiłam Hipisa. Opowieść o podróży przez pół świata (za jedyne 70$) i przez swoje życie za samo dotarcie w głąb własnej duszy. Odkrycie czego naprawdę chcemy od tych mijających lat i realizacja tego, czego wielu by się bało. Coelho za pomocą słów wyraził drogę, którą pokonał, by być teraz tu gdzie jest. Być tym, kim jest.
Książka jest wyjątkowa również dzięki umiejscowieniu akcji w latach, kiedy walka o polityczną sprawiedliwość i dobro była szczególnie wzmożona. Zbuntowani wobec systemu młodzi (choć starzy też) kontra jednostki sprawujące władzę. W lewym narożniku powiew ducha wolności i zmiany, w prawym fanatyczna dbałość o tradycję. Całość zwieńczona aspektami kulturalnymi: muzyką, modą, książkami... A w latach 70, aspekty te były naprawdę bogate.
Nie zapominając oczywiście o teleportowaniu czytelnika z jedngo miejsca na świecie do drugiego. W danym rozdziale znajdujemy się w Amsterdamie, w kolejnym już w Paryżu, jeszcze w innym - w Stambule. Czytać książki z wątkiem podróżniczym to nie to samo, co zobaczyć te wszystkie zapierające dech w piersiach zakątki naszej planety na żywo, ale to na pewno dobry sposób, by wyprawę zacząć. Szczególnie, gdy tak jak w Hipisie, poznajemy również aurę otaczającą to miejsce.
Możliwe, że wydarzenia opisane w książce Coelho (choć swoje źródło miały w tych prawdziwych) nie mogłyby już zdarzyć się naprawdę. Świat się zmienił. Czy na lepsze, czy na gorsze - zależy od punktu widzenia. Mimo to, bohaterowie powieści podbudzili we mnie tę intuicję dążenia do życia na własnych warunkach, która - choć i tak silniejsza niż u pozostałych - czasami ustępuje miejsca chociażby temu choler... okropnemu lękowi. Mam nadzieję, że to już więcej się nie wydarzy.
Komentarze
Prześlij komentarz