Fortune Teller Told Me #15
Sonia Szóstak to nazwisko, które niejednokrotnie przewijało mi się czytając polskiego Vogue'a. Moje zagłębienie się w tę postać nie wykraczało jednak po za fotografie publikowane w magazynie Filipa Niedenthala oraz - ewentualnie - konto na Instagramie. Co jakiś czas, Sonia objawiała mi się podczas buszowania w Internecie - zawsze jednak w postaci czcionki, a nigdy jako rozpikselowana twórczość czy uśmiech. I nagle, ze wszystkich stron, zaczęły atakować mnie prace artystki-fotograf. Dokładnie tego samego wieczoru, setki osób z branży wstawiało zdjęcie zdjęć wykonanych przez Sonię. Wszystkie na tej samej ciemnografitowej ścianie, wiszące w dość sporych odległościach od siebie. Zachwyt nad fotografiami tych, którzy w tamtym momencie mogli podziwiać je na żywo jakby nie znał granic. Czy był prawdziwy czy udawany? Z jednej strony, na wernisażu pierwszej samodzielnej wystawy artysty można się powstrzymać od kąśliwych uwag, z drugiej - czy Szóstak na jakąkolwiek krytykę zasługiwała?
Rzeczywiście, warszawska ekspozycja prac cenionej w świecie (mody) fotograf zatytułowanej Fortune Teller Told Me była kwintesencją piękna i subtelności. Każde ze zdjęć w intymny sposób ukazywało kobietę, nawet jeśli na jej ubiór składała się szeroka koszula i długie do ziemi cygaretki. Modelki nie ociekały seksapilem. Emanowały harmonią, która sprawiała, że wydają się być jeszcze bardziej zachwycające niż są. Na niektórych fotografiach, obraz kobiety był jedynie dopełnieniem scenografii, w której się znajdowała - jak ogromny szafirowy ocean czy wanna pełna mlekopodobnej substancji i ususzonych kwiatów.
W pewnym momencie podziwiania twórczości Szóstak (już na żywo) zastanawiałam się czemu fotograf nie nazwała wystawy Tribute to Małgosia Bela z racji stosunkowo dużej liczby zdjęć przedstawiających modelkę. Sonia jest jednak feministką - co pokazuje również i przez swoje prace. Ceni i szanuje kobietę jako całość, nie odosobnione jednostki. Jej fotografie ukazują tylko kobiety, dlatego są delikatne, ale silne w przekazie zarazem. Dokładnie jak my wszystkie. Uderzający ze zdjęć naturalizm jest ukrytą wiadomością o niezwykłości każdej z nas w formie takiej, jakiej jesteśmy - zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie.
Fotografie Szóstak można było podziwiać już na wielu wystawach (m.in. w Nowym Jorku, Mediolanie, Gdańsku) oraz na łamach niezliczonej ilości magazynów. Jednak to właśnie Fortune Teller Told Me była pierwszą indywidualną wystawą tej utalentowanej artystki - i oby nie ostatnią.
Rzeczywiście, warszawska ekspozycja prac cenionej w świecie (mody) fotograf zatytułowanej Fortune Teller Told Me była kwintesencją piękna i subtelności. Każde ze zdjęć w intymny sposób ukazywało kobietę, nawet jeśli na jej ubiór składała się szeroka koszula i długie do ziemi cygaretki. Modelki nie ociekały seksapilem. Emanowały harmonią, która sprawiała, że wydają się być jeszcze bardziej zachwycające niż są. Na niektórych fotografiach, obraz kobiety był jedynie dopełnieniem scenografii, w której się znajdowała - jak ogromny szafirowy ocean czy wanna pełna mlekopodobnej substancji i ususzonych kwiatów.
W pewnym momencie podziwiania twórczości Szóstak (już na żywo) zastanawiałam się czemu fotograf nie nazwała wystawy Tribute to Małgosia Bela z racji stosunkowo dużej liczby zdjęć przedstawiających modelkę. Sonia jest jednak feministką - co pokazuje również i przez swoje prace. Ceni i szanuje kobietę jako całość, nie odosobnione jednostki. Jej fotografie ukazują tylko kobiety, dlatego są delikatne, ale silne w przekazie zarazem. Dokładnie jak my wszystkie. Uderzający ze zdjęć naturalizm jest ukrytą wiadomością o niezwykłości każdej z nas w formie takiej, jakiej jesteśmy - zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie.
Fotografie Szóstak można było podziwiać już na wielu wystawach (m.in. w Nowym Jorku, Mediolanie, Gdańsku) oraz na łamach niezliczonej ilości magazynów. Jednak to właśnie Fortune Teller Told Me była pierwszą indywidualną wystawą tej utalentowanej artystki - i oby nie ostatnią.





Komentarze
Prześlij komentarz