Sprawiedliwość #9

Polacy. Naród wybrany. Idealni i honorowi w każdym calu. Naznaczeni przez Boga jego łaską. Przez Allaha i Buddę zresztą też. Gościnni. Otwarci na nowych lub (i) zbłąkanych. Każdemu podaliby pomocną dłoń. Tylko oni sami jej nie dostali. Dotknięci inwazją zaborców, nazistowską okupacją, radziecką władzą. Wiecznie poszkodowani przez historię. Nie ma remedium na te 3 blizny - no chyba, że reparacje w markach. Bo Polacy, naród wybrany, wybierają to, o czym chcą mówić głośno. I o czym nie chcą mówić wcale. Wypominają obecnym rządom błędy ich poprzedników bezustannie domagając się rekompensaty. A co z rekompensatą, którą oni winni są zapłacić? Jaką? - część może zapytać. I tu jest sedno sprawy. Bo o tym, naród wybrany, zdecydował się nie mówić wcale.

Pierwszy raz o wypędzeniu Żydów z Polski dowiedziałam się z opisu spektaklu. Nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Stwierdziłam, że musiało być to coś małego i nieznaczącego skoro się o tym nie mówi. I że władza była inna, i że ludzi byli inni. A jednak Sprawiedliwość ukazuje prawdę, której podręczniki do historii nie przekazują. Żydzi nie wyjeżdżali, bo chcieli. Nie uciekali na Zachód z obawy przed Wschodem. Nie byli w tej słynnej judaistycznej pseudozmowie i nikt w wyjeździe z komunistycznego państwa im nie pomógł. Nikt spoza granic kraju. Bo owej pomocy dostali dużo. Za dużo. Od rządu oraz obywateli. Winnych jest dużo. Za dużo. Jak więc wymierzyć sprawiedliwość?

Spektakl w swoim nawiązaniu do historii jest bardzo innowacyjny. Właściwie - jaki spektakl? To było dochodzenie na oczach widzów. Kto był winny tej zbrodni przeciwko ludzkości i kto wciąż może za to odpowiadać. Odkrycia scenarzystów są szkokujące. Dla rzetelności przekazywanych treści, kontaktowali się z prawnikami, historykami, ale i dziennikarzami i politykami. Sprawiedliwość nie ma fabuły, kostiumów, wyszukanej scenografii. Prezentacja z PowerPointa i plik papierów załatwia wszystko (i wszystkich). Aktorzy (śledczy) są bardzo naturalni. Brak tej górnolotnej teatralnej intonacji, która czasem, podczas oglądania spektaklu, wręcz męczy. Do gustu przypadł mi również pomysł z muzyką. Nie ciche melodie nieznanych muzyków, a największe hity tamtego okresu. Od The Beatles po Arethę Franklin. XX wiek, polityka, popkultura - brzmi jak trio idealne?

Niestety, Sprawiedliwość nie jest ostoją pozytywnej energii. Na przestrzeni swojego wystawiennictwa, na pewno zburzyła kilka światopoglądów oraz złamała garść serc. Nagle może się okazać, że rzeczy oczywiste przestają być oczywiste. Fakty już nie są faktami, a zaufane osoby - zaufanymi osobami. W końcu prawda nie zawsze jest łatwa. Czasem nie jest nawet sprawiedliwa. Często sami siebie przed nią chronimy, nie chcemy jej poznawać. Boimy się utraty gruntu pod nogami. Przytułku, do którego możemy uciec. Jednak  prawda pozwala nam lepiej zrozumieć otaczający nas świat. Wyciąga nas z otchłani i obnaża przed nami światło. Prawda kształtuje nas jako ludzi. Jakkolwiek okrutna by nie była. Tą prawdą jest Sprawiedliwość.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cyrk #31

ARTYKUŁ 4: Dobre dzieła niezbyt dobrych ludzi #32

Słodki koniec dnia #22