Dziennik geniusza #12
Podobno, gdy artysta sam siebie nazywa artystą to przestaje nim być. Salvador Dali sprytnie ominął tę pułapkę nazywając siebie geniuszem. Czy podpalenie żyraf lub roztopienie zegarów świadczyło o jego boskim umyśle? Są różne opinie na ten temat. Wielu twierdzi, że po prostu miał talent, inni snują domysły dotyczące jego wizjonerstwa na podstawie tego, co stworzył za pomocą pędzla. W całym tym zgrupowaniu najbardziej rzetelnymi teoriodawcami pozostaną jednak ci, którzy z pomocą ekspresji samego Dalego zajrzeli w głąb jego duszy dzięki intymności jego życia, którą geniusz przekazał światu w słowach umieszczonych na stronach dziennika.
Jak dużo osób zdaje sobie sprawę z istnienia literackiego portfolio Hiszpana? Spośród książek, które Dali napisał zdecydowanie tymi najciekawszymi są pozycje takie jak Dziennik geniusza, czyli rzeczywista relacja prywatnego życia artysty przez niego samego. Opisy codziennych zdarzeń, jak i - co ważniejsze - poglądów i przeżyć Dalego. Dziennik otwiera przed nami bramę do świata surrealizmu w najgenialniejszej formie - umysłu twórcy Trwałość pamięci. Zagłębiając się w coraz to kolejne ideologie Dalego, poznajemy jego osobę poprzez zetknięcie się z nim w najprawdziwszej, najintymniejszej postaci. Dowiadujemy się o jego miłościach (Gala, Bóg, muchy, Picasso) i nienawiściach (Turner, Turner, Turner, Turner). Doświadczamy jego inności, która objawiała się nawet pośród innych surrealistów. Bo geniusz może być tylko jeden.
Dziennik dowodzi też poczucia humoru Dalego oraz jego dystansu. Książkę kończą aneksy, a jednym z nich jest Sztuka pierdzenia Pierre Thomasa Nicolasa Hurtaut (Dali w Dzienniku generalnie objawia nadzwyczajne zainteresowanie fizjologią). W zwieńczeniu lektury możemy też zapoznać się z poematem, który Dali napisał na cześć Picassa. O ile jednak po przeczytaniu Dziennika stwierdzam, iż rzeczywiście może on być geniusza, o tyle cieszę się, że poezja nie była głównym zajęciem Dalego, bo w jego kontekście mogłoby być używane inne słowo na G - już nie tak schlebiające...
Jak dużo osób zdaje sobie sprawę z istnienia literackiego portfolio Hiszpana? Spośród książek, które Dali napisał zdecydowanie tymi najciekawszymi są pozycje takie jak Dziennik geniusza, czyli rzeczywista relacja prywatnego życia artysty przez niego samego. Opisy codziennych zdarzeń, jak i - co ważniejsze - poglądów i przeżyć Dalego. Dziennik otwiera przed nami bramę do świata surrealizmu w najgenialniejszej formie - umysłu twórcy Trwałość pamięci. Zagłębiając się w coraz to kolejne ideologie Dalego, poznajemy jego osobę poprzez zetknięcie się z nim w najprawdziwszej, najintymniejszej postaci. Dowiadujemy się o jego miłościach (Gala, Bóg, muchy, Picasso) i nienawiściach (Turner, Turner, Turner, Turner). Doświadczamy jego inności, która objawiała się nawet pośród innych surrealistów. Bo geniusz może być tylko jeden.
Dziennik dowodzi też poczucia humoru Dalego oraz jego dystansu. Książkę kończą aneksy, a jednym z nich jest Sztuka pierdzenia Pierre Thomasa Nicolasa Hurtaut (Dali w Dzienniku generalnie objawia nadzwyczajne zainteresowanie fizjologią). W zwieńczeniu lektury możemy też zapoznać się z poematem, który Dali napisał na cześć Picassa. O ile jednak po przeczytaniu Dziennika stwierdzam, iż rzeczywiście może on być geniusza, o tyle cieszę się, że poezja nie była głównym zajęciem Dalego, bo w jego kontekście mogłoby być używane inne słowo na G - już nie tak schlebiające...


Komentarze
Prześlij komentarz