Mapy pod niebem Rio de Janeiro #8

Rozmieszczenie gwiazd na brazylijskiej fladze odpowiada ich układowi na niebie nad Rio de Janeiro nocą 15 listopada 1889 roku - w czasie ostatnich walk niepodległości. Przynajmniej tak twierdzi ściana sali w Zachęcie, gdzie odbywa się wystawa prac Anny Belli Geiger. Piękny gest. Spoglądamy na niebo, by się rozmarzyć. Uciec od rzeczywistości. Przybyć do naszych snów. Brazylijczycy zrozumieli, że oznaką wolności nie są symbole potęgi militarnej, a możliwość podziwiania gwiazd każdej nocy jako człowiek niezależny od nikogo. Anna Bella Geiger opowiedziała tę historię z drugiej perspektywy - tej z góry. Z perspektywy gwiazd. Z perspektywy wolności.

Prace Geiger są alternatywą map. Mimo widocznego na nich patriotyzmu autorki, nie pokazują one drogi z São Paulo do Brasíli. Artystka w zdumiewający sposób łączy kartografię, sztukę i miłość do ojczyzny. Mapy Geiger obrazują Brazylię jako metaforyczne centrum globu. Z drugiej strony, widzimy mapy, które spokojnie mogłyby posłużyć Magallenowi w jego podróży. Dzieła Anny Belli dowodzą jej miłości do kraju, który ją wychował, ale i planety, która ją ukształtowała.

Kocha Brazylię, ale nie jest w nią ślepo zapatrzona. Cytując Marszałka: naród wspaniały, tylko ludzie ku*wy. Geiger nie ucieka od polityki i trudnych tematów w brazylijskim społeczeństwie. Jedną z ważniejszych pozycji na warszawskiej wystawie jest kolaż symbolizujący okrucieństwo przymusowej prostytucji wśród młodych mieszkanek ojczyzny Anny Belli. Pojawia się też seria pocztówek ze zdjęciem kromki chleba z wygryzionym kształtem Brazylii (O Pão Nosso de Cada Dia) mający symbolizować pustkę, jaką obecnie Brazylia funduje swoim mieszkańcom.

Geiger nie pomija też ważnego wątku brazylijskiego dziedzictwa - koczowników żyjących w dżungli. Nie uznaje wyższości cywilizacji nad tubylcami, bo sama twierdzi, że nie wie, czym jedno różni się od drugiego i jak właściwie zdefiniować koczownika. Jedna z jej prac zestawia zdjęcia rdzennych mieszkańców Puszczy Amazońskiej z fotografiami jej przodków z Polski (Anna jest córką polskich imigrantów żydowskiego pochodzenia) w takich samych pozach lub wykonywujących te same czynności. Tym sposobem, artystka dowodzi, że człowiek cywilizowany to pojęcie bardzo względne.

Mapy pod niebem Rio de Janeiro to wystawa naprawdę niezwykła, jedna z piękniejszych, na jakich ostatnio byłam. Nie liczy sobie dużo dzieł, lecz nie o ilość a jakość tu chodzi. Prace Anny są symboliczne, intrygujące, lekko intymne, doskonałe... ale przede wszystkim: warte zobaczenia.

Wystawa trwać będzie do 24 lutego w warszawskiej Zachęcie 




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cyrk #31

ARTYKUŁ 4: Dobre dzieła niezbyt dobrych ludzi #32

Słodki koniec dnia #22