Rozpuszczone dziecko sztuki #2

David LaChapelle jest najbardziej rozpieszczonym dzieckiem świata sztuki. Michał Anioł ofiarował mu swój przepych, od Dalego dostał surrealizm, a Warhol zapoznał go ze swoją definicją zabawy i aparatem. Fotograf obdarzony przymiotami tych geniuszy wyruszył w świat - i dotarł aż do Poznania.

LaChapelle. Songs To The World była pierwszą ekspozycją prac artysty w Polsce. Mogliśmy być jej częścią od 5 września do 10 grudnia br. Poznański Stary Browar był gospodarzem całego przedsięwzięcia. Zdjęcia mieściły się na 3 piętrach, łącznie było ich około 50. Dużo? Mało? Na pewno wystarczająco, by choć na chwilę przenieść się w inny świat.

Bo świat LaChapelle'a jest światem niezwykłym. Niekonwencjonalnym. Pełnym marzeń, ale i kontrowersji. Łamiącym wszystkie zasady. Bo czy jest drugi artysta, który połączyłby ze sobą religię i popkulturę? Umieścił umierającego Michaela Jacksona na kolanach opłakującego go Jezusa, ale nie w sposób wulgarny, lecz piękny i symboliczny? Kanye'go Westa ubrał w koronę cierniową, a Miley Cyrus przedstawił jako męczennicę? Często boimy się przeszłości, od której uciekliśmy skupiając się na teraźniejszości stworzoną sobie przez nas samych, ale LaChapelle nie rozdziela swojego życia na dwie części. Jego prace to zarówno obrazy widziane oczami chłopca z konserwatywnej katolickiej rodziny, jak i młodego mężczyzny próbującego wbić się w szeregi śmietanki Studia 54. Jest Bóg, jest też David Bowie. Przecież LaChapelle był zarówno tym chłopcem z prowincji, jak i młodzieńcem z marzeniami. Dodatkowo, wszystko to podsycone przez "cnoty lachapellowskie": przepych, surrealizm, zabawa.

Każdy, kto choć trochę orientuje się w sztuce czy fotografii wie, jak ważne są kolory. Odpowiednia barwa, nasycenie. U LaChapelle'a kolorów jest sporo: przede wszystkim błękitu (oznaka boskości), różu (beztroskości) i fioletu (królewskości). Czy LaChapelle właśnie symboliką kierował się wybierając barwy podstawowe dla swych prac? Wszystkie te przymioty są mocno widoczne w jego twórczości, ale jeśli zdecydował się na te odcienie ze względów estetycznych, również nie byłabym zdziwiona - na jego zdjęciach wyglądają po prostu przepięknie.

Nie jest nowością artysta wrażliwy na problemy współczesnego świata. Cecha ta charakteryzowała Picassa, charakteryzuje też LaChapelle'a. Rape of Africa, najsłynniejsza praca fotografa, obrazuje wyzysk afrykańskich krajów, ledwo wiążących koniec z końcem, przez wielkie korporacje. Na uwagę zasługuje też zdjęcie stacji Shell mieszczącej się gdzieś po środku Puszczy Amazońskiej, przez co autor chce ostrzec opinię publiczną przed skrajną globalizacją, wręcz homogenizacją. Jednak do moich ulubionych "politycznych" prac Amerykanina należy seria ujmująca potężne fabryki, w całości wykonane ze śmieci wyprodukawanych przez nasze społeczeństwo: puszek, słomek, plastikowych butelek... Fotografie na pierwszy rzut oka robią wrażenie - potem stają się przerażające. Przerażająco prawdziwe. Jednak jeśli to przerażenie ma zmusić do refleksji, jak najbardziej jestem za.

Czasu do końca wystawy pozostało niewiele, ale w miarę możliwości uważam, że naprawdę warto pośpieszyć się, by jeszcze ją zobaczyć. LaChapelle tworzy dla ludzi potrzebujących lub lubiących odskocznię od ponurej rzeczywistości. Ta godzina lub dwie, które poświęcicie chodząc po Starym Browarze ze wzrokiem wlepionym w jego dzieła, będą jak podróż magicznym rydwanem przez świat snów. LaChapelle jest jedyny w swoim rodzaju i mimo zawodu fotografa, jego wytwory śmiało można porównywać do dzieł wielkich malarzy. Choć wzoruje się na tym, co go otacza, jego fotografie nie mogłyby być pomylone z kadrami filmu. Brak im tego wymiaru realności, w dobrym tego wyrażenia znaczeniu. Ile można oglądać czarno-białe portrety roześmianych ludzi? LaChapelle sam powiedział kiedyś: "Jeżeli szukasz realizmu, przejedź się autobusem miejskim, bo u mnie go nie znajdziesz".

A ja radzę przejechać się w ten weekend do Poznania.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cyrk #31

ARTYKUŁ 4: Dobre dzieła niezbyt dobrych ludzi #32

Słodki koniec dnia #22